Kosciol Bozy Syloe



Boża opieka


Pewnego razu poczułem w duchu, że mam pobłogosławić pewnej rodzinie pieniędzmi. Pomimo tego, że od 4 miesięcy byłem bezrobotny wyciągnąłem z konta 100 zł czyli ¼ moich wydatków żywieniowych w miesiącu i przekazałem wybranej osobie. Następnego dnia uświadomiłem sobie, że uciekają mi pieniądze. Ostatni rachunek telefoniczny wyniósł prawie 3 x tyle co płacę normalnie. Pomyślałem sobie, że skoro dałem ofiarę 100 zł to będę tak żył, żeby zaoszczędzić na jedzeniu w tym miesiącu i żeby nie wydać więcej niż w innych. Od jakiegoś czasu musiałem utrzymywać się za swoje pieniądze.

Któregoś dnia wspólokator wracał do domu i poprosił mnie, bym pomógł mu się zabrać na dworzec. Gdy szliśmy na przystanek znalazłem 10 zł. Bardzo się ucieszyłem i kupiłem za nie 4 bilety.

Po paru dniach napisał do mnie znajomy i polecił okazję wzięcia udziału w 2-godzinnej dyskusji za 50 zł. Zgodziłem się oczywiście i po wykonaniu zadania dostałem nagrodę. Na następny dzień zadzwonili do mnie z tego ośrodka badania opinii publicznej i zaproponowali wzięcie udziału w innej dyskusji za 100 zł. Po 2 godzinach rozmów oprócz 100 zł dostałem telefon komórkowy na 2 tygodnie do używania jak tylko chcę z limitem 500 zł. Po dwóch tygodniach zwróciłem telefon i zrelacjonowałem moje użytkowanie go, za co dostałem kolejne 100 zł. Czy Bóg nie dostarcza finansów kiedy jesteśmy Mu wierni?

Krzysiek

statystyka